Trochę zapuściłem bloga, ale tak to jest jak się cierpi na chorobę cywilizacyjną zwaną “brakiem czasu”. Już niedługo przedstawię mini relację foograficzną z pierwszego ślubu w tym sezonie. W ostatnią sobotę byłem na ślubie przyjaciela i również zrobiłem kilka zdjęć więc za jakiś czas kilka klatek pokażę na blogu.
Tymczasem w związku z tą makabryczną aurą przedstawiam troszeczkę koloru. “Dzieci w sadzie”.








