Archive for the ‘Z dala od domu’ Category

Od wtorku do czwartku 24-26.11.2009 w miejscowości Runowo, odbył się zlot fotografów ślubnych z całej polski zorganizowany przez Zbyszka Kruka, administratora forum FFŚ. Oczywiście nie mogło mnie zabraknąć:) W bardzo miłej i kulturalnej atmosferze spożywaliśmy wytrawne potrawy jakie nam serwowano w tym pięknym pałacu, robiliśmy piękne zdjęcia, piliśmy z umiarem trunki oraz dyskutowaliśmy do późnych godzin nocnych. Wymiana doświadczeń bezcenna!

Tak wyglądała oficjalna część zlotu, nieoficjalnej lepiej nie będę pokazywał:)

Sukces wymaga poświęceń!

Listopad 22, 2009

Dzisiaj wybrałem się z moimi dziewczynami w Rudawy Janowickie, gdzie wspinał się Sebek i przyjaciele. Mieliśmy szczęście, bo chłopaki złoli nową drogę. Nie mam pojęcia jaka skala trudności, ale z tego co zaobserwowałem lekko nie było. Gratulacje dla Sebka i Radka. Podziwiam ich pasję i samozaparcie. Droga będzie się zwała Lena, tak jak córka Radka. Trochę więcej zdjęć dałem na Picassę. Jak zawsze proponuję wcisnąć F11 i użyć opcji Slide Show.

Mala Skala – Czechy

Wrzesień 27, 2009

Na Picassę wrzuciłem kilka zdjęć z tygodniowego pobytu w Czeskim Raju.

7xknedle.

Wrzesień 18, 2009

Ahoj!Mam co nie co do pokazania, ale to dopiero jak wrócę. Proszę uzbroić się w cierpliwość. Od jutra będą ostro “pakował” knedle do brzucha. Na shledanou!

To już drugi spływ kajakowy w tym roku. Jak na mnie, można to już nazwać sportem wyczynowym. Tym razem dzięki inicjatywie i organizacji Kalisza mieliśmy okazję z naszymi drugimi połówkami przepłynąć odcinek z Wlenia do Lwówka Śląskiego.
Trasę zaczęliśmy w Modrzewiach k. Wlenia.

Rzeka Bóbr okazała się pełnym relaksem.

Aczkolwiek niektórzy nie wytrzymywali tempa spływu.

Były kąpiele i ogólna radość z życia.

Szczery uśmiech Wojciecha wynagradzał cały trud wiosłowania.

Niektórzy wiosłowali na sucho, ale to chyba wpływ Żubra.

Niektórzy czaili się w krzakach.

Inni niewiadomo czemu wskakiwali w rzepak i suszyli zęby po jego opuszczeniu.

Tradycyjnie drewno na ognisko dostarczane było drogą wodną.

Pod koniec zaparował mi obiektyw i osiągnąłem taki efekt naturalnego rozmycia.

Na koniec rozliczylśmy się za atrakcje rzeczne i grzecznie rozeszliśmy się do domów.

Oto jak można spędzić sobotę nie ruszając się zbyt daleko od Jawora. Takie małe Mazury nad rzeką Bóbr. Niech ten nudny post będzie inspiracją dla wszystkich domatorów. Aha, mieliśmy również przygodę o której nie mogę szepnąć ani słowa, a szkoda:)

Sylwester 2008/2009. Niezapomniane wspomnienia, które długo będą tkwiły w naszych głowach dzięki personelowi tego pensjonatu. Klimat tej nocy doskonale oddaje film Tarantino “Cztery pokoje”. Dwóch “kilerów” w roli głównej, Jerzy i Czesiu. Zastraszanie, upominanie, kłótnie i bijatyka z dozą nietuzinkowego humoru zrobiły z tej wyjątkowej nocy niebywały mix emocji.  Sam podjazd do tego pensjonatu zapowiadał już niezłą przygodę, ale to była rozgrzewka do tego co działo się później. Kilka zdjęć poniżej to zajawka większego materiału, który znajdziecie TUTAJ.